w dniu wczorajszym uporządkowałam jesienny chaos przed domem, chowając go do plastikowych siatek, następnie na tramwaj pędziłam, oczekując widoku Aleksandry.
ulice wieczorami rozkrwawiają mi poczucie bycia, niebo cuchnie szarzyzną i szybkim zgonem. gubię sierść przywiązania, leżę w łóżku w pozycji embrionalnej napastowana przez bóle wykluwającego się we mnie przeziębienia. twarz mam bladą, a rumieńce jeszcze bardziej wyraziste, niż zwykle. wzrok, choć nieudolny, wlepiony w strony biografii Kurta Cobaina, do której wreszcie udało mi się przykleić.
rozmemłanie niedzielne, otumanione zmysły i wewnętrzne poszarpanie.
niedziela, 15 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Czytaj biografię szybciej, bo ciągle na nią czekam *:
OdpowiedzUsuń