środa, 25 listopada 2009

61.

jakoś długo dzisiaj wynurzał się dzień z pod osłony nocy, półmroku i półciszy.
dzisiaj jestem czternastoletnim jezusem upadającym po trzykroć pod ciężarem krzyża twojego wzroku.

kobieta w tramwaju pozostawia na poręczy zapach papierosa, który spływa jej po palcach. nonszalancki pomruk rzeczywistości. mam zaróżowione policzki, smagane wiatrem w czasie niemrawej drogi do domu. usta mnie pieką, od nieużywania i braku pomadki. noc wdziera mi się zza okiennego nieba, rozlewa mi się po podłodze, ściany ochładza i mój wzrok chaotycznie figlujący z zegarkiem. ulubioną herbatą raczę podniebienie i kurewsko nic nie odczuwam.
wtulam się w poezję. sypiam na siedząco. radośnie bywa. tylko.
szukam kropel z deszczowego snu, ciepła, roztrwonionego czasu z nadzieją, że znajdę go gdzieś przyczajonego tuż za rogiem cnotliwej ulicy z latarnią, ramion.

pozdrawiam z pomrukiem pocałunku złożonego na bladym policzku, z mojej golgoty.

"Nie kochasz mnie. Nie znasz mnie. Kochasz kogoś kim myślisz, że jestem. Gdybyś znał mnie, nie kochałbyś mnie. I nie próbuj udawać, że mnie znasz, ponieważ nawet ja siebie nie znam. "
- Eddie Vedder

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy