wczoraj zachwycam się gdynią i ckod'em przede wszystkim. przypominam sobie pierwszy koncert w uchu, sierpniowe tegoroczne dnie spędzone w okolicach kamiennej góry i po omacku błądzeniu ulicą smaganą wieczorem i czasem.
dzisiaj wyzerowuję swój entuzjazm chłostana zmęczeniem i obolałym ciałem. wlepiam wzrok w kołnierz blaknącego nieba i spoglądam mimowolnie na zegarek, wącham jak ulatnia się czas przy jednej piosence obłapiającej mój słuch od samego rana.
ponuruję. przytulajcie mnie co chwila.
"Szczęśliwe zakończenie to luksus na jaki może pozwolić sobie fikcja."
- Trudi Canavan
niedziela, 29 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz