czwartek, 26 listopada 2009

62.

nieobfitość dni drapie mnie pod skórą. od dawna niczyje szczęście tak bardzo mnie nie ucieszyło, angeliko. fragmenty ulicy ocierają mi się o sny. łaszą się łagodnie i ponętnie z kocim wzrokiem i sierść zostawiają na poduszce lekko zniekształconej kształtem mojej głowy. smętnie rozpływa mi się dzisiaj. pod powiekami drażni mnie wyrwana rzęsa pomalowana tęsknotą.

/opowiedz mi bajkę, konkubinacie szatana.
opowiedz mi bajkę, o nocy rozrywanej wrzaskiem szarości.
opowiedz mi bajkę, o nocy schowanej między palcami mimowolnie ulatniającej się.
o kolorowych myślach i żonkilach wyrastających na moich oczach w przebłysku dnia.
opowiedz mi historię zapatrzoną w twoje oczy. leniwie wypływających z krainy oniryzmu.
o tańcu niepewnych spojrzeń w blasku żarówki powolnie blaknącej, owiniętej kłębami naszych oddechów. o dwóch dłoniach i zielonym autobusie. o ósmym dniu tygodnia. miejscu dla przegranych z duszy strzępem. miejscem drugiej szansy.

brakuje mi.
a jutro jeszcze nie istnieje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy