wtorek, 1 grudnia 2009

66.

chaotyczne wyziewy smutku i wspomnień.
gryzą mnie słowa, gdzieś w środku, których nie umiem posklejać i okryć nimi Ciebie.

chciałabym napisać, że niebo znów płacze i wdziera mi się we włosy, poplątane pozornym brakiem czasu ostatnimi dniami.
chciałabym napisać, że po policzku wieczorami spływa mi łza, niemal wypalająca mi na nim dziurę, swoim słonym posmakiem.
chciałabym napisać, że nieszczęśliwa jestem przystankowym chłodem opływającym mi rzęsy.
chciałabym napisać, że coraz częściej zdarza mi się garście wyrzutów sumienia wpychać do gardła, pozostawiać w nim krwistość spojrzeń ubranych w uniki. nie mówić. żałować. wszystkiego po trochu.
chciałabym napisać, że dnie są marudne i szybko gasną. że uczesane są w zmęczenie i nieufność, przeszywającą mnie coraz bardziej.
chciałabym napisać, że zatracam dziś poczucie czasu i dnia. i że budzę się codziennie kimś innym.

czuję się taka zostawiona w kącie, taka zakurzona i nieświadoma słońca, jak niedoczytana książka.
krztuszę się tym chaosem. cholerną dezorientacją, wydłubującą mi wspomnienia i podającą je na śniadanie, na kolację. żeby tylko nie zapomnieć, choć by się chciało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy