szmer stron.
śmiej się lub nie, ale przy ostatnich stronach puściły mi zwieracze w oczach.
twój obraz w mojej głowie maluje mi się chaosem.
porozrywanymi spojrzeniami zamkniętymi w ścianach twojego zapachu.
niespodziewane krwotoki olśnień, co zaglądają pod powieki o szóstej nad ranem i dają w ryj.
zmęczenie układa mi się pod powiekami, a rzęsy są sklejone wczorajszym snem.
ubieram ciszę. rozbieram krzyk. coraz mocniej się nienawidzę.
niedziela, 13 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz