niedziela, 13 grudnia 2009

74.

szmer stron.
śmiej się lub nie, ale przy ostatnich stronach puściły mi zwieracze w oczach.

twój obraz w mojej głowie maluje mi się chaosem.
porozrywanymi spojrzeniami zamkniętymi w ścianach twojego zapachu.

niespodziewane krwotoki olśnień, co zaglądają pod powieki o szóstej nad ranem i dają w ryj.
zmęczenie układa mi się pod powiekami, a rzęsy są sklejone wczorajszym snem.

ubieram ciszę. rozbieram krzyk. coraz mocniej się nienawidzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy