wtorek, 8 grudnia 2009

72.

przewijam się przez ten dzień, pomiędzy rozmowami czternastolatków traktujących o filmach pornograficznych z brudem pod paznokciami, między rozchichotanymi starszymi kobietami w tramwaju i słońcem, które szybko wpadło w ramiona kostuchy, bo jeszcze przed szesnastą.
w sumie rozmowy o duperelach promieniujących z tego świata, zamykają moje myśli.

były marudne początki dnia, zaspane i była herbata. były kradzione uśmiechy i wyprzedaż wspomnień. były szyby ciepłe oddechami od zewnątrz. były plany, które zdąrzyły się potknąć, nim je zaplanowałam. była pustka przybierająca kształt spojrzeń, jakie zapamiętałam. były sny trawiące powieki. było czekanie i wlepianie wzroku w zegarek co trzydzieści sekund. było mnóstwo czekolady topiącej smutki nijakich dni i bezsennych nocy. był czas marnowany na rozprawianie o jego braku. była nicość ubrana w słowa, po prostu.

ja przypadkiem.
choć nie przypadkiem znowu spotkałam twoje źrenice.

"Ten, kto nie jest kochany, zawsze jest samotny wśród tłumu."
- George Sand

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy