piętnasto stopniowy mróz wdziera mi się pod skórę, ostudzając palące mnie nadzieje.
śnieg.
tłoczący się w odmarzniętych kończynach.
bliskość, nieużywana. w tej samej nocnej koszuli. nierozpakowana. na wyprzedaży. taka cicha, napastowana oddechami niepewnie rozlewającymi się w eterze.
niebo grzeszy dziś błękitem.
każdy krzyk wywołuje we mnie wewnętrzne roztrojenie. przywołuje mi chwile. wszystkie. przebiera. i łzy wydusza, gdzieś schowane pod poduszkę. taki sam porządek każdej z chwil.
porządek w nieporządku codzienności chłostanej monotonią i osamotnieniem dłoni.
tęsknota jest krwawiąca. krwawiąca skruchą i nieczuciem czasu. zamknięta w każdej komórce mojego ciała i zmieszana z krępacją spojrzenia.
w gorącej herbacie się zamykam. zamykam się od wzroków.
"Potem pyta, czy może mnie pocałować. Zazwyczaj nie lubię tego pytania. Po prostu całuj - zawsze myślę."
- Emily Giffin
niedziela, 20 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz