wyniszczająca świadomość, że odkryło się świat, o którym inni nie mają zielonego pojęcia, w którym budzą się dziwne odruchy, nienaturalna chęć autodestrukcji.
pogoda lubi skrajności; wychodząc z domu widzę drgające od gorąca powietrze, wracając zastaje porozrzucane po pokoju zdjęcia, które wpadający przez lekko otwarte okno wiatr zerwał ze ścian.
/"Dlaczego mój umysł wciąż krąży wokół ciebie
Dlaczego planety myślą jak to byłoby być tobą
Wszystkie twoje słodkie dzikie obietnice były słowami
ptakami w bezustannym locie.."
czuję się rozdziobana, rozrzucona w chwilach, w retrospekcjach, w czekaniu. w głosie, którego nie potrafię zapamiętać i w uśmiechu, którego szukam w ścianach.
złe scenariusze w głowie, niepoukładane i gryzące. dostaję pierdolca i do trzeciej nad ranem nie mogę zasnąć. problemy nie są zmęczone i dożylnie wstrzykują mi bezsenność. w tej chwili nic nie ucieszy mnie bardziej ani w jakikolwiek sposób, niż pewność, że się mylę. że scenariusze nigdy nie zostały wcielone w życie.
zamykając oczy, widzę w ciemności pokoju o zgaszonych światłach widzę małą kropkę, wielkości główki od szpilki, gwiazdę, przed którą wylewałam się z obaw i składałam ku niej życzenie w nadziei, że nie jest samolotem.
chyba jednak samoloty latają wysoko (..)
piątek, 11 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Adrianna, mój miętowy ptyś. Posiada uśmiech który czyni świat lepszym, oraz czyni mnie lepszą. Powierniczka sekretów i specjalistka od rozkminek. Moja heroina oraz antybiotyk na ameby : **.
OdpowiedzUsuń