środa, 9 czerwca 2010

116.

"Są na świecie Indianie i jest wielka, bezkresna preria. Indianie kłusują sobie po prerii, ot tak - z prawa do lewa i z lewa do prawa. Czasami taki Indianin gdzieś się zatrzyma, przycupnie i myśli. Myśli, że zdąży... Dzisiaj nie zdążył."
- Jan Chojnacki

obmyślam sobie chwile. rozrysowywuję gesty w głowie, nabrzmiałej od mroku gryzącego każdy narożnik pokoju. układam słowa w dwa monologi zlepione w rozmowę. ćwiczę jeden z uśmiechów na specjalną okazję i mrużąc oczy oglądam się w kawałku małego lustra. rozrywam spokój wariacjami zielonych oczu, których kolor pochłania noc, mylnie błądzących po ciemnych ścianach, wychylających się z pod ciepłej kołdry.
do małych wizji prężę się niczym kot do punktowych lamp, by potem zauważyć, że w odpowiednim czasie scenariusze zwiędną niczym białe róże ułożone na trumnie, nad którymi zamknie się wieko czasu teraźniejszego, ustępując miejsca chaosowi.

czas jest reżyserem, a czekanie czyni ze mnie chełpliwego aktora, przebierającego w coraz to bardziej absurdalnych scenariuszach.
/ewokacje wspomnień. rozgryzam każde słowo po kawełeczku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy