chyba stopniowo coraz bardziej popełniam powolne samobójstwo.
chrystusowe kurewstwo wplątane w poezje ulicy.
wyżerają mnie strzępy poczucia winy, porozrzucane gdzieś po drodze w te jesienne poranki, na korytarzach napęczniałych od uników, z których okien wylewa się gehenna.
gehenna błękitu i dużych źrenic.
parkowa żółć i truskawkowa czekolada. lubię tą jesień. napawam się nią. chłodem, zimnymi dłoniami, czerwienią warg i brązem na ulicach.
"Ona sama się zniszczyła. Żyje zamknięta w swoim kretowisku, jest samolubna, nikomu niepotrzebna. Przez to, że użyłem jej ciała, nadałem sens jej życiu."
- Jonathan Kellerman
środa, 28 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz