piątek, 23 października 2009

41.

chyba nawet krew niedługo wystygnie mi razem ze stygnącymi nadziejami.
nie umiem używać bezpośrednich słów, choć one ciążą, gniotą się gdzieś na końcu języka to wciąż, omijam je, gdyż boję się konsekwencji ich wypowiedzenia, miotam się w banałach, krępacji i niepewnych spojrzeniach. chyba już zdążyłam stracić, pogmatwać, co mogłam, teraz siedząc przed monitorem ze sflaszałym poczuciem winy za to, co mogłam, a czego nie zrobiłam.

piątek dwudziestego trzeciego, te same oczy o poranku, niby wszystko w porządku. kolejne godziny, niby wszystko w porządku. przypływ chandry. dwie czekolady, paraliżujący ból głowy, trochę łez. idealny początek weekendu. choć przecież aż do dziś dwadzieścia trzy niosło szczęście.

"Życie cuchnie. Jest jak ustawiona gra, w której zawsze wygrywa kasyno. Warto o tym pamiętać."
- Janet Fitch

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy