poniedziałek, 20 lipca 2009

15.

uwielbiam tą gdynie. poza koncertami, uroczymi deptakami, piętrowymi autobusami oferuje także chłopców do zakochiwania.
mogło być jak w filmie, mogło. w sumie jeden z najlepszych dni w te wakacje, nie ma co. ponad sześć godzin spędzonych razem, jak zwykle, uciekło w mgnieniu oka. bo przecież mam tylko Ciebie, małą przystań wśród raf. mam tylko Ciebie, prezent od gwiazd.
i choć Aleksandra wyglądała jak turystka, która za kilka minut ma wylecieć do Barcelony, to jednak była bardzo tamtejsza. i miło było leżeć na trawniku w samych środku gdyni obarczoną spojrzeniami przechodniów.
właściwie jakoś to polepszyło moje samopoczucie i zatuszowało inne smutki tego życia, które zazwyczaj wprowadzały w poczucie przybicia, jakby leżało na mnie trzydzieści ton żwiru. może życie nie jest takie złe. może wystarczy więcej się uśmiechać i uważniej szukać? i przede wszystkim doceniać to, co się ma, a raczej, KOGO.


"Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód twego smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość."
- Giovanni Melchior Bosco

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy