drżący poślizg dłoni po ciepłym monitorze w zastępstwie dotyku ciała zamkniętego w martwym zdjęciu, a oczy migoczą jeszcze mocniej łzawą poświatą oświetlaną przez promienie słońca konające w natarciu z szarością nieba.
wspomnienia egzystują w każdym oddechu, tak nierównym i rozrywanym popłochem myśli. dziwne poczucie przynależności zawsze obecne i dławiące chwile. krztuszę się tą ciszą pod twoimi wargami, chłonę tą linię horyzontu wymalowaną grantem i szarością od samego poranka, który pachnie głodem.
nadzieja, obłudna komediantka, aktorka i schizofreniczka, wciąż zasiewa swoje plony na polach nieurodzai przykrytych jej trupami.
/proszę nie próbujcie mnie zrozumieć.
wtorek, 17 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Ada.. ja spróbuję Cię zrozumieć. W sumie siedzimy w podobnym bagnie tej beznadziejnej codzienności i tych wszytskich chwil kiedy serce otwiera się z bólu.
OdpowiedzUsuń