nie potrafię znaleźć choćby jednego powodu dla którego jestem tutaj, dla którego żyję, jednak znam wiele powodów, by odejść stąd w jedną z płowiejących nocy otoczonych pewną enigmą. chyba narysowałam na piasku linię moich marzeń, przekonań, wiary, której nigdy nie miałam z nadzieją, że będzie tam trwała każdej nocy, każdego dnia i każdego snu, lecz chyba w tej chwili na morzu, zwanym moim życiem, pojawił się sztorm zmywając błyskawicznie ową linie z zapomnianego brzegu, pozostawiając piasek nienaruszonym, jak gdyby nigdy niczego w sobie nie krył.
zrzuciłam z siebie ciężar tajemnic, którego następstwa dodały do mojego życia ograniczenia, jakich wcześniej nie znałam. to chyba jest w nich najgorsze, nawet jeśli wydawało mi się, że nad nimi panuję, że mam nad nimi całkowitą kontrolę, to w końcu wyrwały się z objęć szeptów i milczenia, uświadamiając mi, że tak naprawdę nigdy nad nimi nie panowałam i nigdy nie będę w stanie.
ludzie potrzebują kilku rzeczy, by czuć, że żyją: miłości, wolności, seksu, kogoś bliskiego.. jak więc obudzić w sobie to poczucie, gdy nie posiada się żadnej z wyżej wymienionych?
chyba czuję się, jakbym stała w jednej z najciemniejszych ulic najciemniejszego miasta czując, że robi się coraz chłodniej, choć rumieńce na policzkach stają się coraz bardziej krwistoczerwone, patrząc na wijące się przed moim nieśmiałym wzrokiem kłęby mojego oddechu, gorącego wśród otaczającego mnie mrozu, w jej najciemniejszym zakamarku, w narożniku złudzeń, z którego nie ma odwrotu. życiem nie można kierować za pomocą pilota, przewijając i cofając każdy oddech, każde uderzenia serca w piersi, każdy krok postawiony na ziemie chaotycznie i bez zastanowienia. już zdąrzyło mi się znudzić to uczenie się na błędach.
"Łatwiej powiedzieć „nie” na początku, niż na końcu. "
- Leonardo da Vinci
niedziela, 13 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz