miłość czasem jest jak śnieg,
co topnieje w ciepłej dłoni,
ale wtedy to już jest,
tylko odrobina wody..
zdjęcie stare, nawet bardzo, zresztą wiadomo, teraz nie zima. nie możemy jak narazie cieszyć oczu widokiem bieli, opadającego z nieba śniegu w brzasku poranka, kiedy powieki jeszcze kleją się do siebie niczym dwa magnesy.
prawda jest dobra, gdy siedzi pod stertą codzienności i milczy, gdy jednak zaczyna do nas docierać, wyrywając z naszych głów kłębki nadziei, zaczyna uwierać, tak, że chciałoby się ją niemal odrzucić, zakopać pod stertami trupów marzeń, żywcem.
kiedyś dojrzejemy, wszyscy, jak dziesiejszy deszcz, uderzymy w ziemię z wielkim łoskotem. inni, odmienieni, choć jednak tacy sami. będziemy kroplami, będziemy przeżywać to życie, tak jak one, powoli, markotnie spływać po szybie, jednak pozostawiąc po sobie długą smugę, ślad swojego istnienia, choć potem jakaś wielka dłoń go zetrze, zginiemy z przeświadczeniem, że nie zginęliśmy w całości omotawszy spojrzeniami przepełnionymi spełnieniem cały ten pieski świat.
tak, życie spłatało mi niespodziankę, z pozoru błacha sprawa kłuje niczym żołądek kurczący się z głodu. dokładnie, choć tym razem doświadczam głodu, który nie ma nic związanego z układem pokarmowym. głód doznań, głód życia, które nie jest tym wymarzonym, choć jedyne o czym marzę to by kiedyś móc stanąć z podniesioną głową, mokrą od kropel deszczu, szczęśliwą krzycząc, że niczego nie żałuję, niczego.

pamiętam to zdjęcie :* !
OdpowiedzUsuńcieszyć oczu widokiem bieli, opadającego z nieba śniegu? onie, to nie dla mnie.
OdpowiedzUsuń