przy zachodzie słońca, zajmując miejsca w wygodnych leżakach słuchamy muzyki yanna tiersena, która przy takim pejzażu działa jeszcze mocniej. w romantycznej aurze przeciskają się gdzieś wymemłane słowa, retrospekcje i wszystko to na co chciałyśmy zawiązać wargi mocnym węzłem rozmów o bibelotach i uśmiechu.
(dziękuję klau za małe eskapady od życia, w których zapominam..)
/rozczesuję dokładnie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość na trzy pasma, później plotę warkocz wspomnień i obietnic wplątanych we włosy.
jeszcze kilka oddechów i wydychane powietrze będzie szumiało tylko o tym, że trzeba było zrobić więcej, działać bardziej konstruktywnie lub zapomnieć zanim opadły na mnie zielone wyziewy nadziei.
raz spalonej zapałki nie da się zapalić po raz drugi. dziś jestem zapałką.
niedziela, 4 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

prawdziwą eskapadą będzie Paryż i Hiszpania, gdzie zawitamy już niedługo ; )
OdpowiedzUsuń