jedno słowo; rewelacja. nic więcej. choć jak z krzyża zdjęta kładę się spać razem z rozpoczynającym wschód słońcem. wielki ścisk i niemożność poruszania kończynami, tysiące dłoni wyciągniętych ku niebu zapiętemu granatowym guzikiem nocy.
/w mojej głowie mieszka ktoś. mały chłopiec z zasznurowanymi wargami. z milczeniem przyklejonym do rzęs.
znajdujemy się w punkcie wyjścia, bo choć zdaje sobie sprawę z mojego patowego położenia to brnę w to wszystko dalej i choć wstyd mówić o tym głośno to w małych gestach, uśmiechach, pojedynczych słowach i samym byciu obok zmartwychwstaje nadzieja, której kurczowo trzymam się aż do kolejnych dni ciszy.
w zaplątanych wymysłach uśmiercam gdzieś rozwagę. niespokojni strażnicy snów wyciągają dłonie ku oczom, na dnie których rozbudzone zmysły wykrzykują imię.
głaskani czasem słowem, z trudem oddychamy.
piątek, 2 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Myślę że czas na przeprowadzkę małego chłopca.
OdpowiedzUsuńnienawidzę cię za ten pearl :(. umierałam z zazdrości przez cały koncert.
OdpowiedzUsuńbyłaby rewelacja, gdyby nie dziwna, napięta i nieprzyjemna atmosferka. poza tym było spko.
OdpowiedzUsuńta nieprzyjemna atmosferka w sumie zrodziła się już po pearl jamie, ale who cares.
OdpowiedzUsuńnie, nieprzyjemna atmosferka zaczęła się już na samym początku, kiedy zaczęłaś znikać na x czasu z Seleną, albo w naszej obecności iść za rączkę kilka(naście) metrów przed lub za nami, żebyśmy przypadkiem nie usłyszeli, o czym tak ciągle szeptacie sobie na ucho. nieprzyjemna atmosfera zaczęła się już wtedy, kiedy zaczęłaś na wszystko narzekać i jeździć po Laurze, hej! *ciekaw tylko jestem, czy tylko po niej* no ale jeśli wg Ciebie to było okej, to spoko, nic nie mówię.
OdpowiedzUsuńi jeśli przestałaś się do mnie odzywać tylko dlatego, że nie świadoma tego, że tak bardzo Ci się spieszy, poszłam sobie kupić coś do jedzenia, to okej. gdybyś mi powiedziała, że mamy mało czasu i mam się pospieszyć, to bym się pospieszyła. ale zamiast tego powiedziałaś tylko, że idziesz sobie z Seleną usiąść na tamte zielone siedzenia hajnekena, gdzie jak się później okazało was jednak nie było i musieliśmy do was wydzwaniać i się pytać, gdzie znowu zniknęłyście. więc dziękuję, było mi bardzo miło, kiedy wlepiałaś we mnie te swoje złowrogie spojrzenie pełne nienawiści *przynajmniej tak to wyglądało*, dziękuję, że tak na mnie wrzeszczałaś i dziękuję za to, że po koncercie postanowiłaś zerwać ze mną wszelki kontakt. :* a, i jeszcze dziękuję za to, że nie powiedziałaś mi, że jednak nie idziesz ze mną na film na molo, na który się razem umawiałyśmy, tylko postanowiłaś sobie pójść z kimś innym. no dzięki, lubię być poinformowana.
OdpowiedzUsuń