czwartek, 8 lipca 2010

130.

dzisiaj mówimy o sobie w trzeciej osobie.
w dużym mieście, w którym każda płyta chodnikowa jest placem odciśniętych śladów, historii, małych przestrzeni codziennej anonimowości i fragmentów wyrwanych z sekwencji zdarzeń, do których należą.
mężczyzna postawił stopę wracając z pracy z mocno zarysowaną linią brwi po której spływały strużki zimnego potu w nadziei, że po przekroczeniu drzwi frontowych szarego mieszkania będzie mógł usiąść wygodnie w samotnym fotelu i w puszce piwa utopić kolejny nabrzmiały monotonią dzień. kobieta w wiśniowym swetrze, papierosem w ustach i telefonem przy uchu, poprawiająca co chwile nieład jaki ogarnia jej włosy przy natarciach letniego wiatru. małżeństwo w podeszłym wieku podtrzymujące się nawzajem i powolnym krokiem zmierzające do małego domku, w którym pachnie starością, mydłem i wypaloną miłością. w mnogości śladów jest też jeden, niepozorny i całkiem pospolity, należy do dziewczyny, która nie poznała jeszcze smaku najsłodszych złocistych jabłek i warg, miłosnych uniesień i kawioru. dziewczyny, której mina rzednie na widok słonecznych promieni, które opływają jej brązowe kosmyki falujące niczym rtęć poruszane przez małe pomruki wiatru, który burzył tą parną atmosferę dnia. w której rozbrzmiewają nieme słowa. w którą wklejony jest portret, którego usilnie szuka w każdym napotkanym człowieku. której marzenia zabija codzienność i czynniki od niej niezależne przenikające przez palce, wciąż zajęte ocieraniem się o siebie przez natłok myśli. dziewczyna na chwile zatrzymuje się, wbija wzrok w niebo po czym gwałtownie obraca głowę. zapewne każdy element tego świata mruczy jej do ucha, że powinna być gdzie indziej. kroczyć innymi chodnikami, nie sama. spuszcza wzrok i razem z płaczliwym spojrzeniem wyżłabia przezroczysty ślad jej wyobraźni w betonie. po czym podnosi głowę i idzie dalej. najzwyczajniej. z tą swoją historią. potem tylko wieczorami, pod kocem ciemności, którą tak lubi czuć na każdym kawałku ciała patrzy w gwiazdy i snuje im opowieści i dołącza życzenie. tak, tak. tam wysoko, w gwiazdy.

1 komentarz:

  1. gwiazdy nas słuchają.odprężymy się dzisiaj po południu, zakładając uśmiechy na twarzyczki i pozapominamy na ulotne chwilę szalejąc w tłumie nieokrzesanych ludzi wchodzących w trans tańca pogo.

    OdpowiedzUsuń

O mnie

Obserwatorzy