przy rosyjskim spektaklu wpiętym w noc małe słone krople cisną się z oczu, bo urody zazdroszczę złotowłosej aktorce. nowy bagaż doznań wpisanych w karty ze wspomnieniami z minionych dni gdańskiego festiwalu teatrów ulicznych.
/możemy przeszukiwać siebie samych wewnętrznie, chaotycznie i rzucać kurwami w bezradności, bagatela. powierzone chwili nagłe olśnienia buszują we mnie, jak te myśli przy których czuję gwałtowne szarpnięcia strun nasercowych po których rozlewa się fala wspomnień i ponurości życia wywołująca fizyczny ból. każdego dnia coraz mocniej ubywam. ubywam w tęsknoty zasznurowane twoimi wargami.
blade prześwity na peronie przeciskając się przez samotne chodniki będą szumiały o pustce wylewającej się przez palce. o opustoszałej przestrzeni w której czuć tylko swąd rozkładających się ciał marzeń poturbowanych ciszą.
witaj paryżu w swojej romantycznej aurze, witaj hiszpanio wybrukowana czarnymi oczyma swoich mieszkańców, witaj barcelono, konstelacjo moich wyobrażeń o lepszym życiu, planszo historii, w które chcę się wplątać.
zabawimy się w niepamięć?
wtorek, 20 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

eh, paryż, hiszpania, zazdroszczę jak cholera. :(
OdpowiedzUsuń