wtorek, 19 stycznia 2010

89.

poranny wkurw na spóźnione tramwaje. na to, że w domu sama sobie plączę się pod nogami. że herbata jest niegorąca. że śnieg uprawia nieład na głowie.
senność egzystuje we mnie dzisiaj. razem z niewinnie spłodzonym dobrym nastrojem.

drogi żołnierzyku, z papierową bronią ukrytą w oczach. usiądźmy wspólnie w jeden z tych zimnych wieczorów. rozprawiajmy o duperelach i śmierci nad gorącą herbatą. pomylmy nasze oddechy z kłębami unoszącej się pary. ukryjmy się w gwiazdach, które nigdy nie zasypiają.

poszukuję sensu. cokolwiek miałby on oznaczać: codziennie parzenie herbaty, sadzenia kwiatów, poezję, miłość.
śpieszno mi ostatnimi czasy do umierania.

WE WANT THE WORLD AND WE WANT IT NOW!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy