poranny wkurw na spóźnione tramwaje. na to, że w domu sama sobie plączę się pod nogami. że herbata jest niegorąca. że śnieg uprawia nieład na głowie.
senność egzystuje we mnie dzisiaj. razem z niewinnie spłodzonym dobrym nastrojem.
drogi żołnierzyku, z papierową bronią ukrytą w oczach. usiądźmy wspólnie w jeden z tych zimnych wieczorów. rozprawiajmy o duperelach i śmierci nad gorącą herbatą. pomylmy nasze oddechy z kłębami unoszącej się pary. ukryjmy się w gwiazdach, które nigdy nie zasypiają.
poszukuję sensu. cokolwiek miałby on oznaczać: codziennie parzenie herbaty, sadzenia kwiatów, poezję, miłość.
śpieszno mi ostatnimi czasy do umierania.
WE WANT THE WORLD AND WE WANT IT NOW!
wtorek, 19 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz