tak w niestałości jestem. nie dziś, nie jutro.
mimowolnie znów poszukuję tego uśmiechu w ludziach ubranych w nieład.
szary kołnierz nieba płacze wieczorem i odpycha senność w róg pokoju.
wszystko, co zobaczyłam to niedokończone chwile. splamione pomyłkami.
nieufne słowo ubrane w pogrzeby poranków i chrzty nocy.
/namaluj mnie słowami, bo uzbierać ich nie mogę do jednego worka by wysypać i ułożyć ze spektakularną radością.
poniedziałek, 1 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz