ostatnie godziny przed wakacjami, poczucie jakbym miała zginąć jutro z przekonaniem, iż nie przeżyłam niczego, co warte byłoby przeżycia. tyle sprzecznych myśli, gestów, tyle spraw do zapomnienia. czas wzbić się ponad swoją małą, bierną, monotonną egzystencję, odnaleźć sens, którego do tej pory nie udało się zauważyć, choć i bez niego coraz bardziej czuję jak bardzo chcę nadal oddychać, wstawać codzień w brzasku dnia, przecierać oczy i spoglądać na świat pogrążony w nienasyceniu, a przede wszystkim pamiętać.
choć jestem tylko scenografią, stojąc czy biegnąc, nieistotne.
od zawsze wątpiłam i wątpienie stało się moją religią. topię się w wymiocinach własnego życia z przyklejonym uśmiechem, czuję, czegoś tu brakuje.
"Siedziała jak osoba czekająca na kogoś, kto może lada chwila nadejść. Siedziała smutna jak ktoś, kto czeka na tę chwilę od dawna, od samego urodzenia albo i wcześniej; być może nawet wcześniej niż od dnia narodzin oczekiwanej osoby."
- Gabriel García Márquez
środa, 17 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz