wtorek, 30 czerwca 2009

9.

biało-czerwone autobusy rozdzierają gorący asfalt, wakacje pachną monotonią, bezczynnością i pławieniu się w urojonych wymysłach wyobraźni, które bądź co bądź o stokroć polepszają samopoczucie, jeśli tylko choć trochę się w nie uwierzy. i choć błądzi się w nich w górę i w dół to itak okazuje się, że znajdujemy się w punkcie wyjścia, że nasze położenie nie uległo zmianie. życie jest krótkie i mija szybko, szczególnie lata, dni, minuty, które warto przeżyć, pozostawiając nam mało czasu na to, by rozradować swoje serca na całe życie. te same pytania, ten sam niedosyt, te same wątpliwości w oczekiwaniu na poranek, bo wschód słońca to zachód pytań.

"Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw."
- Phil Bosmans

piątek, 19 czerwca 2009

8.

koniec roku szkolnego zawitał, niestety. po raz pierwszy czuję niedosyt, smutek, jakąś tęsknotę za nimi wszystkimi, którzy samą swoją obecnością umilili mi te 10 miesięcy, niezwykle krótkich, ale wspaniałych, nie ma co.

pozostaję wyczekiwać, nowego dnia, nowej przygody, jakiejś odmiany, choć codzień budzimy się z tymi samymi myślami, tymi samymi pytaniami, które muszą nimi pozostać aż do końca. z poczuciem braku czegoś, czego się nie zaznało, poszukując nie wiedzieć czego, ale wiedząc, czego się nie poszukuje.
dlatego wciąż kręcimy się w kółko, słuchając tych samych melodii przed snem, wierząc w irracjonalne wymysły naszych wyobraźni, umierając razem z powolnie konającymi czerwcowymi dniami.

"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić."
- Albert Einstein

środa, 17 czerwca 2009

7.

ostatnie godziny przed wakacjami, poczucie jakbym miała zginąć jutro z przekonaniem, iż nie przeżyłam niczego, co warte byłoby przeżycia. tyle sprzecznych myśli, gestów, tyle spraw do zapomnienia. czas wzbić się ponad swoją małą, bierną, monotonną egzystencję, odnaleźć sens, którego do tej pory nie udało się zauważyć, choć i bez niego coraz bardziej czuję jak bardzo chcę nadal oddychać, wstawać codzień w brzasku dnia, przecierać oczy i spoglądać na świat pogrążony w nienasyceniu, a przede wszystkim pamiętać.

choć jestem tylko scenografią, stojąc czy biegnąc, nieistotne.
od zawsze wątpiłam i wątpienie stało się moją religią. topię się w wymiocinach własnego życia z przyklejonym uśmiechem, czuję, czegoś tu brakuje.

"Siedziała jak osoba czekająca na kogoś, kto może lada chwila nadejść. Siedziała smutna jak ktoś, kto czeka na tę chwilę od dawna, od samego urodzenia albo i wcześniej; być może nawet wcześniej niż od dnia narodzin oczekiwanej osoby."
- Gabriel García Márquez

wtorek, 16 czerwca 2009

6.

co czuć, kiedy nie ma się tego, czym wszyscy wokół zostali obdażeni w nadmiarze? poczucie, że czegoś mi brakuje wypełnia po brzegi, od stóp, przez dekold aż po rzęsy.
chciałabym by zmieniło się wszystko, jednocześnie bojąc się wszystkiego, co mogłoby zagrozić jakiejś tam stabilizacji, którą poniekąd udało mi się osiągnąć.

idę, ludzie wokół śmieją się i tańczą, autobusy się spóźniają, małe prześwity lata, wszystko jak zawsze. mimo wszystko, wszystko okej. i czasami mój egocentryzm popycha mnie do pewności, że oni wszyscy powinni solidaryzować się ze mną, z człowiekiem który czuje się podle i zbanktutował duchowo.
potem sama zaczynam się śmiać, zanurzać się po uszy w motonnej egzystencji, udając, że zapominam, kim jestem, a właściwie, kim wydaje mi się, że jestem.

odnaleźć swój zahir, stać się dla niego tym samym. tylko tyle.

"Rozłąka osłabia mierne uczucie, a wzmaga wielkie, jak wiatr gasi świecę, a rozpala ogień."
- François de La Rochefoucauld

niedziela, 14 czerwca 2009

5.

zawitał kawałek lata, który nieodzwierciedla ni trochę mojego nastroju.
tak, życie bywa zabójcze. coraz starsza i coraz bardziej niedorosła jestem.
rozpoczął się okres chandry, letniej nudy i wszystkiego, co z bezczynnością jest związane.

właśnie dopijam malinową herbatę, przypominając sobie, że jest za wcześnie lub za późno o godzinę lub o wieczność na wejście do tego świata. wyobrażam sobie jego,wysiadającego z pociągu, który siada obok mnie i nic nie mówiąc patrzy mi w oczy i łapie za rękę.
przez wszystkie godziny pławienia się w oniryźmie zdąrzyłam prawie uwierzyć w historię, którą stworzyłam, w pamiętnik wspomnienia, którego nigdy nie było. choć dociera do mnie, że to wszystko jedna wielka imaginacja, to wciąż brnę w nią głębiej i głębiej i miło odtrącam od siebie rzeczywistość padającą z prześwitów między ulicami.
cieszymy się wolnością, która oznacza to, że każdy wie wszystko o wszystkich. pozostaje tylko walczyć mi z wrogością środowiska, które mnie otacza, ulec, zginąć lub wdrożyć się w nią.

im piękniejszy i szczęśliwszy jest świat dookoła mnie, tym podlej się czuję.

"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas."
- Fryderyk Nietzche

piątek, 5 czerwca 2009

4.

koncertowy tydzień, koncertowy. wczorajszy koncert z okazji 20 rocznicy upadku komunizmu był jednym z najsłabszych jakie widziałam, a trochę tego widziałam, jak na młodą rzabę.
podoznawałam sobie czegoś, zamarzłam niemalże, przez cały koncert stałam przy pieczonych kiełbaskach, gdyż było tam o niebo cieplej i zjadłam darmowego chleba z grilla i nabawiłam się jakiejś choroby przez którą nie przespałam kolejnej nocy.
dzisiaj kolejny, oby lepszy!
pogoda się psuje, piękna jesień tego lata!

niebo szkarłatnieje co chwila, słońce świeci, by mogło po chwili zgasnąć. dni powoli konają, a ich agonia bywa przyjemną. szybko ucieka czas. życie, kurwa, życie.

"Życie bywa zabójcze jak czerniak złośliwy. Szczęście przyjmuje różne odcienie błękitu. Jedne są śmiertelne, inne nie. Po odchorowaniu szczęścia potrzebny jest czas na rekonwalescencję - niekiedy całe życie."
- Jonathan Carroll

wtorek, 2 czerwca 2009

3.

mimo wszystkiego, jest dobrze, nawet bardzo. koncertowanie udane. pomimo obolałych kończyn, zdartego nieco głosu koncertowanie jest grzechu warte.
zaczynam sama siebie układać. nadzieja zagłusza wewnętrzną gorycz i zamyka się przed realiami nieco.
nie mam ochoty bardziej obnażać się przed tą internetową społecznością.

"Powiedz mi, że się boisz, uwierzę, że jesteś."
- Rafał Wojaczek

O mnie

Obserwatorzy