sobota, 3 lutego 2018

188.

świat już nigdy nie pozna wartości oddechu.

w powietrzu są tylko dyskusję o tym, na co człowiek nie ma słów. 
ja trzymam twą dłoń, a miasto jeszcze nie śpi. mam halucynację i śnieg w oczach.

męczy mnie światło i ukośni ludzie poupychani w tramwajach. męczy mnie niedopasowanie i lekkość z jaką człowiek zaprasza do swojego serca każdego, kto tylko tym nie pogardzi. 
męczy mnie rozczarowanie, które nigdzie się nie zagnieżdża, tylko ustępuje miejsca kolejnej licytacji co łaska.

kakofonia miasta nigdy nie zastąpi symofonii leśnego skrzata. przycupniętego na pieńku, dobijającego w pół-martwe zające. 

zbiegłabym, gdyby ziemia nie była okrągła.

w noc.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy