dzieję się jedna wielka analiza. rozrywanie wspomnień wklejanie tych pół-wspomnień w stworzone teorie, do których pasują.
/umiem marnować każdą minutę ciszą ramion skrzyżowanych na klatce piersiowej, snem w pozycji embrionalnej, malowaniem rzęs obrzynami dnia wczorajszego czy najbardziej banalnym pochłanianiem powietrza.
wystarczy tylko napoczęte słowo, żeby rozwinąć się w uśmiech, stworzyć tysiące wspomnień nieistniejących i zwinąć się pod ich niedowładem w ślepotę łez chaotycznie tworzących mozaiki na bladej twarzy.
chcę spotkań na zimnych betonach tego miasta, chcę autentyczności każdego oddechu, chcę czasem śliny też, tak naprawdę.
galimatias pęcznieje z każdym dniem, tylko tym razem rwąc każdy dzień nie ma ujścia. czekam na apogeum bierności, co rozsiadła się w teraźniejszości.
czasem smutna ze mnie postać, z nad bulwaru zachodzącego słońca.
czwartek, 21 kwietnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz