nie wiem właściwie do czego chcę się dziś przytulić.
sen rzyga przeszłością, której nie było. nie mam tych samych warg. nie masz tej samej śliny.
staje się mdło. staje się tęsknota.
zastępy martwego jutra forsują twierdze wieczoru. zastępy o twojej twarzy, bardzo niematerialnej.
perturbacje mojej wyobraźni ustają, za kościołem, gdzie się rozkładamy na wilgotnej trawie, gdzie nad głowami latają nietoperze pod płachtą ciemnego kołnierza nieba ze szczyptą gwiazd po nim rozrzuconych.
zresztą z tego nic nie robienia wykiełkował filar każdego mojego dnia, mała defilada beztroski krocząca bezwonnymi ulicami, w kolejny kres dnia, w kolejny rytuał płodzenia dnia następnego, w kolejną nicość.
/trwajmy znowu, proszę.
niedziela, 3 kwietnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Śmiem twierdzić, że utknęłaś gdzieś w przeszłości, tak bardzo mocno nie chcąc jej puścić, a przecież życie płynie. Wytnij tą przeplatankę gdybania...; )Zajmij się tym co jest tu i teraz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.