dziś skończyłam piętnaście lat, kondolencje przyjmuję.
"Kiedy dziewczyna ma piętnaście lat, nienawidzi mężczyzn i wszystkich chętnie by wymordowała. A w dwa lata później rozgląda się, czy któryś przypadkiem nie ocalał."
- Tadeusz Gicgier
są niemrawe sny i odór śmierci w pokoju, który wchodzi do łóżka, jak nocny gość w przesmykach ciemności. wspomnienia baraszkują wieczorami, a twoje imie ukryte w potokach tajemniczych słów znów zaczynam powtarzać jak mantrę.
zimowe powietrze przedzierające się przez nozdrza zmusza do refleksji. w pogrzebowych kolorach.
okruchy ulotnych radości niedbale rozrzuciłam na wietrze, rozmywającym efekty mojej pracy z grzebieniem. w komplikacji jestestwa umywam ręcę i nie chcę pamiętać kosmyków włosów na czarnym płaszczu. widnokrąg układa się w linie twoich warg, ułożonych przeciwnie do uśmiechu.
ulice w bieli, tak papierowej, zaklinają czas.
nieposkromiony ruczaj łez pokojowych pozostawiony dyskretnie za otwartymi drzwiami.
wtorek, 23 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

"Kiedy dziewczyna ma piętnaście lat, nienawidzi mężczyzn i wszystkich chętnie by wymordowała. A w dwa lata później rozgląda się, czy któryś przypadkiem nie ocalał."
OdpowiedzUsuńZnam ten cytat, sto procent prawdy. :) Uwierz mi na słowo, hihihi.
STO LAT, STO LAT, NIECH ŻYJE, ŻYJE NAM!