czwartek, 21 maja 2015

182.

duszno mi w tej cielistej powłoce nawleczonej na mięśnie i kości. straciłam z oczu wszystko, do czego chciałam się przytulać wieczorami. są tylko obrazy ruchome i te same oczy, co tyle straciły wbite w czerwień ścienną.
w głowie mieszkają kawałki szkła, z każdego stłuczonego lustra, w którym patrzę na siebie. z perspektywy sennej, w której patrzę przed siebie i na siebie w tej samej linii czasu.
chcę łykać dzieci afektu z przyjemnością jaką daje płucom podeszczowe powietrze.
nauczyć się żyć bez domu.
być wszędzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy