pamiętasz, kiedyś uciekaliśmy przed trzepotem ptasich skrzydeł w nadmorskim powietrzu.
kiedy spojrzę na siebie z przed kilku miesięcy; byłam rozpełzła w nieistniejącej już wtedy namiastce miłości. ktoś stawał się coraz ważniejszym elementem mojego życia, a z upływem czasu niemal jego treścią. dziś ten sam czas rozgryzł resztki tego samego życia i wypluł na wczorajszy wiatr.
nieustannie piję kakao, patrzę przez okno na mnogość świateł otumaniających lepki wzrok. senne projekcje liżą koniuszki moich palców wysysając złe wyobrażenia o świecie.
każde niebo wygląda niczym chmura tytoniowego dymu wypuszczona ze splugawionych przeciętnością warg. czasem tylko płaszczyzny przeszłości przenikają przez struchlałe organy kolejnych dni i rozpływają się w tafli absolutu.
wtorek, 15 lutego 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz