czwartek, 28 maja 2009

1.

zaczyna pachnieć wakacjami. pogoda jest zmienna, więc porankami, popołudniami idę ulicami deszczowego lub upalnego gdańska, którego nienawidzę wręcz, pławiąc się w swojej biernej, chaotycznej egzystencji przepełnionej oniryzmem.
wieczorami leżąc w pozycji embrionalnej w swoim łóżku i z muzyką, przeklinając lub pragnąc zapomnieć o minionym dniu i marząc sobie o trzydziestu czekoladach spadających z nieba. tylko dla mnie. tylko.

no ale, do wszystkiego daleko, ale nie śpieszmy się, poczekajmy pijąc gorącą czekoladę i topiąc smutki w herbacie. chociaż to wszystko jest marudne, chandryczne i rzygotwórcze.
rozmyślania w autobusach mogą mi nie wyjść na zdrowie?

"To, że na dachu leży śnieg, nie znaczy, że w kominku nie płonie ogień."
- Jonathan Carroll

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Obserwatorzy